Nigdy nie b臋dziesz prawdziwym anonem. Nie jeste艣 anonimowy i wchodzisz w interakcje z innymi atencyjnymi kurwami, a twoja w膮ska definicja inby ogranicza si臋 do zakapsalonienia szona na kt贸rym albo si臋 odpal膮 zabezpieczenia, albo zostanie przywr贸cony do kopii zapasowej.
Jeste艣 po prostu wyzywaj膮cym od Pan贸w przepe艂nionym zawi艣ci膮 i frustracj膮 艣mieciem z przechlanym m贸zgiem i g贸wnian膮 renta nie pozwalaj膮c膮 na tak proste zadanie jak wykupienie jebanego serwera i domeny i instalacja imageboardu.
Wszelka "atencja" jak膮 dostajesz, jest dwulicowa i powierzchowna. Ludzie wy艣miewaj膮 ci臋 prosto w twarz. Twoja rodzina jest tob膮 obrzydzona i zawstydzona. Nie osi膮gni臋cie niczego przez prawie 40 lat 偶ycia sprawi艂o, 偶e kurwisz na administracj臋 ka偶dego hena, odpierdalaj膮c 偶a艂osne power tripy w kt贸rych wyobra偶asz siebie jako idealnego moderatora pierdolonych forum o kupie i siku, w formacie kt贸ry zdycha przez nieatrakcyjno艣膰 dla wsp贸艂czesnej m艂odzie偶y.
Prawdziwe anony czuj膮 do ciebie kompletn膮 niech臋膰. Lata lurku umo偶liwi艂y anonom wykrywanie twoich powtarzalnych wysryw贸w z niesamowit膮 skuteczno艣ci膮. 呕yjesz urojeniami, wsz臋dzie widz膮c wrog贸w. Twoje 偶ycie opiera si臋 na k艂amstwie i kompulsjach jak u pierdolonego zahipnotyzowanego biorobota. Nawet je艣li na moment uda ci si臋 wysra膰 z siebie co艣 co nie pozwoli na natychmiastow膮 deanonimizacj臋, anony pr臋dzej czy p贸藕niej zw臋sz膮 smr贸d sraki.
Swoim zjebaniem zredukowa艂e艣 si臋 do pierdolonego kreta w whack-a-mole i najlepszego przyjaciela normictwa i rak贸w, utrudniaj膮c 偶ycie anonom prowokowaniem ban贸w na zakres. Pewnego dnia zdechniesz od cukrzycy, pija艅stwa, braku ruchu i higieny. Jedyne co po tobie pozostanie to osrane gacie i 艣lady w teczkach z twoimi powtarzalnymi g贸wnopostami, na kt贸rych studenciaki I roku kryminalistyki mogliby si臋 uczy膰 stylometrii.
(USER WAS BANNED FOR THIS POST)
(USER WAS BANNED FOR THIS POST)