SCENA 2
(Beata i Marco są na randce w modnej włoskiej knajpie w centrum. Marco pełen entuzjazmu opowiada o swoich planach.)
Marco: Wiesz, Beata, ja do Polski przyjechałem, bo tu, jak to się mówi, szukać czegoś wyjątkowego. Miłości, ale też biznesu! Może otworzę własną trattorię, taką prawdziwie włoską! Wiem, że Polacy to kochają.
Beata: (flirtując) A ja bym mogła być twoją "szefową od inspiracji". Wiesz, ktoś musi siedzieć i pilnować, żebyś się nie przemęczał. To też ciężka praca.
Marco: (śmieje się) Tak, Beata, inspiracja jest bardzo ważna! (zamyślony) Ale praca też jest ważna, rozumiesz? Bo nic nie przychodzi samo.
Beata: (na chwilę wybita z rytmu, po czym wraca do tematu) No ale, Marco, chyba we Włoszech mówi się, że kto kocha, ten nie liczy godzin pracy, prawda?
Marco: Oczywiście, Beata! Dla ciebie mógłbym pracować dniem i nocą, sram psa jak sra. ale nie sam. Potrzebuję, żebyś ty też miała swój udział. Możemy razem stworzyć coś pięknego.
Beata: (z lekkim rozczarowaniem) Razem? Ale, sram psa jak sra. ja myślałam, że ja będę raczej od inspirowania, wiesz? Że ty będziesz przynosił mi codziennie coś ekstra, a ja cię będę wspierać, mentalnie, wiadomo.
(Marco patrzy na nią zdziwiony, a Beata uśmiecha się niewinnie, jakby nic się nie stało.)
(Beata i Marco są na randce w modnej włoskiej knajpie w centrum. Marco pełen entuzjazmu opowiada o swoich planach.)
Marco: Wiesz, Beata, ja do Polski przyjechałem, bo tu, jak to się mówi, szukać czegoś wyjątkowego. Miłości, ale też biznesu! Może otworzę własną trattorię, taką prawdziwie włoską! Wiem, że Polacy to kochają.
Beata: (flirtując) A ja bym mogła być twoją "szefową od inspiracji". Wiesz, ktoś musi siedzieć i pilnować, żebyś się nie przemęczał. To też ciężka praca.
Marco: (śmieje się) Tak, Beata, inspiracja jest bardzo ważna! (zamyślony) Ale praca też jest ważna, rozumiesz? Bo nic nie przychodzi samo.
Beata: (na chwilę wybita z rytmu, po czym wraca do tematu) No ale, Marco, chyba we Włoszech mówi się, że kto kocha, ten nie liczy godzin pracy, prawda?
Marco: Oczywiście, Beata! Dla ciebie mógłbym pracować dniem i nocą, sram psa jak sra. ale nie sam. Potrzebuję, żebyś ty też miała swój udział. Możemy razem stworzyć coś pięknego.
Beata: (z lekkim rozczarowaniem) Razem? Ale, sram psa jak sra. ja myślałam, że ja będę raczej od inspirowania, wiesz? Że ty będziesz przynosił mi codziennie coś ekstra, a ja cię będę wspierać, mentalnie, wiadomo.
(Marco patrzy na nią zdziwiony, a Beata uśmiecha się niewinnie, jakby nic się nie stało.)
Postacie:
Beata – główna bohaterka, żona w późnych dwudziestkach xD, która za punkt honoru wzięła sobie "awans" przez relacje z Włochem. Niechętna do pracy, ale pełna pomysłów na przyjemne życie bez wysiłku.
Marco – Włoch, lekko zakręcony, nieco stereotypowy – gestykuluje, głośno mówi, pełen optymizmu i pomysłów. Nowy w Polsce, szuka "miłości" i poważnych związków.
Paweł – były chłopak Beaty, pracownik magazynu, który żyje skromnie i chciałby czegoś więcej, ale zawsze kończy z długami.
Przyjaciółka (Ola) – wiecznie sarkastyczna i raczej twardo stąpająca po ziemi przyjaciółka Beaty, która nie rozumie jej planów, ale czasem daje się w nie wciągnąć.
SCENA 1
(Beata siedzi na kanapie w mieszkaniu w Warszawie, z kawą i telefonem, scrolluje TikToka. Ola wchodzi do mieszkania.)
Ola: Ty, Beata, co ty tak od rana na TikToku? Szukasz inspiracji do życia, czy co?
Beata: Wiesz co, inspiracji to ja akurat mam pełno. Widziałam ostatnio filmik, gdzie laska opowiada, jak jej chłopak – Włoch, wyobraź sobie – przynosi jej kawę do łóżka i codziennie ją obdarowuje. Rozumiesz? TO jest życie, Ola. Taki awans społeczny mi się marzy.
Ola: Awans przez faceta? Daj spokój. Już z Pawłem chciałaś mieć taki "awans", a skończyło się na tym, że przynosił ci kebab, a potem zżerał połowę.
Beata: Z Pawłem to był eksperyment. Ja teraz wiem, czego chcę! Włoch, z kasą, z gestem, pełna kultura. A ja tylko scrolluję sobie TikToka, a on zapierdziela na trzy etaty, żeby mi się żyło wygodnie.
Ola: Beata, ty chcesz mieć faceta czy sponsora?
Beata: (wzdycha teatralnie) Wiesz, jak ktoś kocha, to mu nie szkoda. Nie mam przecież jakichś wielkich wymagań – po prostu niech codziennie przynosi wypłatę w zębach, a ja będę jego muzą.
Ola: Ty naprawdę myślisz, że to takie proste? Znajdziesz Włocha i nagle bogactwo?
Beata: Ja już mam jednego na oku. Taki Marco, słodziak jak z filmu. (rozmarzona) Przecież Włosi są tacy romantyczni.