36. dzien stawania sie chlodnym jak hans kloss ostatni miesiac probowalem in2 to slynne wychodzenie do ludzi. zamiast chlac do ekranu zaczalem chodzic do okolicznego baru i probowac po dwoch piwach zagadywac do ludzi. oczywiscie wiekszosc razy to albo przysiadam sie i nikt nie chce ze mna rozmawiac i sie niewidzialnie odpychamy jak magnesy plus i plus i pije z kims ale sam jakby stol byl murem podzielony, albo wogole mowia ze nie moge sie przysiasc. ale czasem udawalo sie milo pogadac i udawalo sie coraz czesciej. kilka razy nawet z lochami, ale chyba mialem dla nich energie czysto "kolegi" a jedna wogole myslala ze jestem pedalem. troche chujowo ale jest progres, jeszcze niedawno niewyobrazalne dla mnie bylo toczyc rozmowe z kims spoza rodziny czy ferajny lokalnych zuli. jak sie jeszcze troche oswoje z ludxmi to sprobuje kiedys zagadac na trzexwo, ale to jeszcze dlugo na razie nie jestem w stanie, ale juz wiem ze moge cos zmienic w sobie i sie kurwa nie poddam. teraz bede konczyl neet i szukal legalnej pracy. po czesci jako dalszy ciag pracy nad soba ale i po czesci przez to ze przechlalem w tym barze prawie juz wszystko co mialem xD a jak juz bede mial prace zabieram sie za sprzatanie pokoju i wracam do wychodzenia do ludzi. zgnilem ze przez jakiegos gownoposta zaczynam wychodzic ze spierdolenia