Postacie: Beata – główna bohaterka, żona w późnych dwudziestkach xD, która za punkt honoru wzięła sobie "awans" przez relacje z Włochem. Niechętna do pracy, ale pełna pomysłów na przyjemne życie bez wysiłku. Marco – Włoch, lekko zakręcony, nieco stereotypowy – gestykuluje, głośno mówi, pełen optymizmu i pomysłów. Nowy w Polsce, szuka "miłości" i poważnych związków. Paweł – były chłopak Beaty, pracownik magazynu, który żyje skromnie i chciałby czegoś więcej, ale zawsze kończy z długami. Przyjaciółka (Ola) – wiecznie sarkastyczna i raczej twardo stąpająca po ziemi przyjaciółka Beaty, która nie rozumie jej planów, ale czasem daje się w nie wciągnąć. SCENA 1 (Beata siedzi na kanapie w mieszkaniu w Warszawie, z kawą i telefonem, scrolluje TikToka. Ola wchodzi do mieszkania.)
Ola: Ty, Beata, co ty tak od rana na TikToku? Szukasz inspiracji do życia, czy co?
Beata: Wiesz co, inspiracji to ja akurat mam pełno. Widziałam ostatnio filmik, gdzie laska opowiada, jak jej chłopak – Włoch, wyobraź sobie – przynosi jej kawę do łóżka i codziennie ją obdarowuje. Rozumiesz? TO jest życie, Ola. Taki awans społeczny mi się marzy.
Ola: Awans przez faceta? Daj spokój. Już z Pawłem chciałaś mieć taki "awans", a skończyło się na tym, że przynosił ci kebab, a potem zżerał połowę.
Beata: Z Pawłem to był eksperyment. Ja teraz wiem, czego chcę! Włoch, z kasą, z gestem, pełna kultura. A ja tylko scrolluję sobie TikToka, a on zapierdziela na trzy etaty, żeby mi się żyło wygodnie.
Ola: Beata, ty chcesz mieć faceta czy sponsora?
Beata: (wzdycha teatralnie) Wiesz, jak ktoś kocha, to mu nie szkoda. Nie mam przecież jakichś wielkich wymagań – po prostu niech codziennie przynosi wypłatę w zębach, a ja będę jego muzą.
Ola: Ty naprawdę myślisz, że to takie proste? Znajdziesz Włocha i nagle bogactwo?
Beata: Ja już mam jednego na oku. Taki Marco, słodziak jak z filmu. (rozmarzona) Przecież Włosi są tacy romantyczni.
SCENA 2 (Beata i Marco są na randce w modnej włoskiej knajpie w centrum. Marco pełen entuzjazmu opowiada o swoich planach.)
Marco: Wiesz, Beata, ja do Polski przyjechałem, bo tu, jak to się mówi, szukać czegoś wyjątkowego. Miłości, ale też biznesu! Może otworzę własną trattorię, taką prawdziwie włoską! Wiem, że Polacy to kochają.
Beata: (flirtując) A ja bym mogła być twoją "szefową od inspiracji". Wiesz, ktoś musi siedzieć i pilnować, żebyś się nie przemęczał. To też ciężka praca.
Marco: (śmieje się) Tak, Beata, inspiracja jest bardzo ważna! (zamyślony) Ale praca też jest ważna, rozumiesz? Bo nic nie przychodzi samo.
Beata: (na chwilę wybita z rytmu, po czym wraca do tematu) No ale, Marco, chyba we Włoszech mówi się, że kto kocha, ten nie liczy godzin pracy, prawda?
Marco: Oczywiście, Beata! Dla ciebie mógłbym pracować dniem i nocą, sram psa jak sra. ale nie sam. Potrzebuję, żebyś ty też miała swój udział. Możemy razem stworzyć coś pięknego.
Beata: (z lekkim rozczarowaniem) Razem? Ale, sram psa jak sra. ja myślałam, że ja będę raczej od inspirowania, wiesz? Że ty będziesz przynosił mi codziennie coś ekstra, a ja cię będę wspierać, mentalnie, wiadomo.
(Marco patrzy na nią zdziwiony, a Beata uśmiecha się niewinnie, jakby nic się nie stało.)
SCENA 3 (W mieszkaniu Beaty, kilka dni później. Ola siedzi na kanapie, a Beata przegląda kolejne strony z markowymi torebkami.)
Ola: I co, jak ten twój Włoch? Nie ma jeszcze trattorii?
Beata: (z lekką rezygnacją) On myśli, że ja będę pracować! Wyobrażasz sobie? Pracować. Mówił, że jak już razem coś zaczniemy, to będzie nasza trattoria. Wiesz, "nasza". Ale on chyba nie rozumie, że ja nie nadaję się do stania za barem czy coś.
Ola: A ty mu powiedziałaś, że tobie chodzi tylko o "inspirację", czy tylko scrollujesz TikToka, licząc, że się domyśli?
Beata: Oczywiście, że powiedziałam. Przecież ja bym się nie wygłupiała. Po prostu on jest inny niż myślałam. Może jednak trzeba było zostać z Pawłem, sram psa jak sra.
Ola: Paweł przynajmniej nie miał złudzeń co do twoich "planów na życie". Ale Marco to nie Paweł. Włosi chyba jednak nie są tak naiwni.
SCENA 4 (Na koniec, Beata spotyka się z Marco. Scena rozgrywa się w tej samej knajpie, co wcześniej.)
Marco: Beata, musimy pogadać. Ja myślałem, że my razem będziemy coś tworzyć. Że pomożesz mi w trattorii, będziemy ramię w ramię.
Beata: Ale przecież ja cię wspieram, mentalnie! Codziennie cię dopinguję, ślę pozytywne wibracje.
Marco: (zrezygnowany) Beata, ja potrzebuję czegoś więcej niż "wibracje". Ja potrzebuję partnerki. Albo pracownicy.
Beata: Pracownicy?! (oburzona) Ja miałam być inspiracją, muzą, twoim powodem do życia! A ty mnie chcesz do roboty w trattorii? Zabawne, sram psa jak sra.
Marco: (kręcąc głową) Ja chyba muszę wrócić do Włoch. Bo tu chyba nie znajdę tego, czego szukam.
(Beata patrzy za odchodzącym Marco, po czym wraca do swojego telefonu i zaczyna scrollować TikToka, szukając kolejnych "włoskich inspiracji".)
>>6828 a ja mam kawały polityczne czemu anne applebaum gardzi radkiem sikorskim? bo ma króciutkiego pejsa czemu anne applebaum jest napalona jam widzi radka sikorskiego? bo jest podobny do hitlera XD
dosłownie przez pewien okres ostatnio zacząłem podejrzewać że mam jakąś jebany liszaj za płatkiem ucha czy inną narośl a to ten skurwiały AZS zaczął się rozprzestrzeniać to chyba pora na wizytę u dermatologa, ehh kondoni mam nadzieję że na moim abo z kucexu nie ma kolejek xD
co za rojumysl mi niedawno wysypalo na twarzy przy wlosach pod brwiami i lekko na policzkach cos co wyglada jak ten azs. lupiez miewalem ale teraz to wyglada nieco bardziej srogo. kurwaaa musze sie szybko nauczyc zaklec na zdrowie
i jak tam pedale, bylo mi zostawic moda a tak to masz chuja a nie forum hahahahah cwelu jebany, a we dwoch bysmy rozwineli projekt to wolales lizac pizde anonom typu incele xDDDDDDDDDDDDD
>idź na jakomś terapie typu grupowa bo ci kazali xD *lezalem w depresji i nie chcialem sie leczyc to mi kazali wypierdalac w sadzie na leczenie albo zamkniecie w psychuszce ostro* >otworz sie wreszcie i zacznij narzekac na swoje zycie oraz na cale gowno ktore w nim sie znajduje >doslownie rozplacz sie tam i dostan zalamania nerwowego z bezradnosci jak sobie cala te chujoze podsumowales >ludzie zero jebania >nagle odzywa morde psychiatryczny ten slynny no czad czyli smierdzacy kuc ktory zbiera atencje od paru borderek >mowi ze mu dziadek wczoraj zmarl ale w sumie nic w zwiazku z tym nie czuje i to go dziwi >ludzie całkowity focus na nim, słowa wsparcia oraz otuchy