A może tak znieść 256? Dlaczego boicie się, że młodzież pokocha Iljicza bardziej niż Jezusa?
Artykuł 256 kodeksu karnego, ten cudak prawny, który miałby niby chronić nas przed „propagowaniem totalitaryzmu” i „nienawiścią”, w rzeczywistości działa jak knebel dla ludzi, którzy mają dosyć wycierania sobie butów o zdrowy rozsądek. W XXI wieku, gdy Polska mogłaby nareszcie zdjąć z siebie habit klepanej co niedziela moralności, artykuł ten stoi na straży starego, świętoszkowatego status quo. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: młodzież i tak ma w nosie to, co ksiądz powie z ambony. Dlaczego więc nie pozwolić im wyrażać się swobodnie, skoro system, który im wciskacie, już dawno się przeżył?
Nie oszukujmy się, III RP jest krajem, który boi się młodych ludzi myślących inaczej niż ich babcie i dziadkowie. Władza karmi się strachem przed tym, że nowe pokolenie nie znajdzie wzoru w cierpiącym na krzyżu Jezusku, ale w kimś bardziej rzeczywistym, bardziej, sram psa jak sra. „ludzkim”. Bo oto mamy Iljicza, Che Guevarę, Różę Luksemburg – postacie z krwi i kości, które walczyły, krzyczały, działały. A Jezus? Cóż, mamy opowieść o gościu, który rozmnożył ryby, dał się przybić do desek i obiecał, że wróci, ale coś mu się w kalendarzu ewidentnie pomyliło.
Polska młodzież potrzebuje przestrzeni, w której może szukać przynależności i budować tożsamość. A co daje im dziś Kościół? Katolickie pranie mózgu, że grzech to masturbacja, a zbawienie to rocznikowo młody biskup odmawiający milionowego różańca za pomyślność narodu. W tym momencie młodzi ludzie potrzebują alternatywy – coś, co nie śmierdzi kadzidłem i hipokryzją. Może dlatego postać Lenina czy innych rewolucjonistów zaczyna być atrakcyjna – są symbolem działania, nie czekania na cud.
Ale gdzie tam, III RP nigdy nie pozwoli na swobodną debatę o tych „nieświętych” wzorach. Boicie się, że młodzież zapomni o kościele? Że przestaną klękać przed księdzem? Że odkryją, że świat nie kręci się wokół polskiego orła z aureolą? Władza woli utrzymać monopol na wzorce – najlepiej takie, które nie grożą, że ludzie pomyślą samodzielnie. Artykuł 256 to idealny pretekst, żeby uciszyć tych, którzy odważą się pokazać, że poza Kościołem istnieje życie.
Przecież widać, że młodzież szuka nowych dróg – sztuka uliczna, memy, aktywizm, antyklerykalizm. Dla nich Jezus to coraz częściej postać z kabaretu, a nie Mesjasz. Ale nie, tego nie możemy zaakceptować. Lepiej straszyć ich więzieniem, jeśli któryś odważy się namalować sczerniałego papieża na murze albo nosić koszulkę z sierpem i młotem.
Jeśli naprawdę zależy nam na świeckim państwie i wolności słowa, artykuł 256 powinien trafić na śmietnik historii. Bo jeśli młodzież ma wybierać między zmurszałym, dogmatycznym Jezusem a rewolucjonistą, który chce zmienić świat, to może czas przyznać, że Jezus przegrywa na całej linii. A może właśnie o to chodzi władzy? Boicie się, że ktoś bardziej autentyczny – ktoś jak Lenin, ktoś jak Che – wygra w wyścigu na bycie inspiracją? Jeśli tak, to może czas spojrzeć prawdzie w oczy: młodzi ludzie nie szukają już opowieści o cudach, tylko o działaniu.
Ale spokojnie, rządzie III RP, Jezus nadal ma jedną przewagę – nikt nie odważy się go skrytykować bez ryzyka trafienia pod paragraf. Tylko jak długo jeszcze uda wam się to utrzymać?
>>7209 te polskie kurwy to już to mają we krwi, zupełna antyteza największego chłodu wśród Słowian, czyli Czechów (specjalnie z dużej) może to zasługa dziedzictwa germanizacji czesi jak widzą beznadziejność sytuacji to nie napinają chuja a polaczki się muszą kurwa honorem unieść i przejebać w 5 tygodni wojnę o miasto gdzie polacy to może 10% ludności i teraz znowu to samo, skłócić się z wszystkimi sąsiadami oczywiście poza niemcami aktualnie, ale i to nie jest pewne, a potem płacz
>>7215 czesi to nie do końca słowianie also można obwinić jebany romantyzm i antynarodowe działania pseudoelyt od czasów powstania styczniowego, promowanie absolutnej ofiarności jako coś dobrego i jedynej właściwej ścieżki pomimo że to podejście doprowadzało do uszczuplenia ludności polskiej nie oferując nic w zamian xd przecież rząd na emigracji podczas 2wś to był smród straszny, jego odrealnienie przekraczało wszelkie granice i zamiast zająć się polityką realną to woleli prowadzić własnych ludzi na rzeź i wkurwiać stalina >>7209 absolutnie niesamowite, nikt nie wmówi mi że taka np. agnieszka holland jest mniej wpływowa od jakiegoś anona co rozgłasza lokalnie swoje idee
>miej zamowic pitce >prawie 60 zl za le 30 cm 2 skladniki fejs z dowozem i >idz kup skadnikow za 35zl >pizza na 2 dni pulchne ciasto duzo sera boczek kielbasa pieczarki cebulka jebac pizzerie jebac kucharzy jebac wlascicieli jebac glovowcow zajebaych
>>7092 Bo mówi się z Krakowa, a nie z Krakuwa. >>7093 Rz wyewoluowało z miękkiego r, ó było długim o, które przeszło w dźwięk pośredni między o a u, a potem w u, h niektórzy w Polsce wymawiają inaczej niż ch, ale nie brzmi to jak ukraińska wymowa bukwy г (h/ gh) czy wymowa h w czeskim czasowniku hovořit tylko coś pośredniego między ch a ukraińską wymową г. Usłyszana przeze mnie polska wymowa h rózniąca się od ch przypominała wymowę h w czeskim słowie hudba tylko była trochę twardsza.
anon dający korki ze ścisłych here, dlatego mam kontakt z oskarkami. znacie chociaż jednego oskarka który miałby starych z kasty urzędniczej/prokuratorskiej/sądowej/lekarskiej i dostał wezwanie na styczeń? bo ja nie. od dosłownie kilkudziesięciu oskarków z jakimi mam od czasu do czasu kontakt nie słyszałem od ani jednego żeby dostał wezwanie on lub jego znajomy ze starymi z tych kast. dla porównania, znam dwóch oskarków wnuków ludzi prześladowanych za komuny, trzeciego z ojcem któremu zniszczono życie bo startował w wyborach, chcąc zrobić porządek w lokalnej polityce na poziomie powiatu, ubecy mu zniszczyli życie i jeszcze jednego któremu matce zniszczono dobrze prosperującą firmę bo robiła konkurencję firmie jakiegoś śmiecia którego stary był lokalnym ubekiem. jakbyście jeszcze mieli wątpliwości gdzie żyjecie.
Ostatnio w TV w blokach reklamowych puszczany jest vidrel. Postacie wyglądające jak muchy wielkości ludzi z ludzkimi twarzami leżą odurzone i samiczka mówi do samczyka „Ej, pofarbowałeś mnie”, samczyk odpowiada „Gdzie? Nie widać”, a samiczka mówi „Tutaaaj.” i w trakcie wypowiadania tego słowa pokazuje zabarwiony język. Wiadomo czym mucholudek pofarbował mucholudce język. xD Seks po narkotykach zakończony finałem do papy. xD Mucholudki mają niebieską spuchę. xD
Artykuł 256 kodeksu karnego, ten cudak prawny, który miałby niby chronić nas przed „propagowaniem totalitaryzmu” i „nienawiścią”, w rzeczywistości działa jak knebel dla ludzi, którzy mają dosyć wycierania sobie butów o zdrowy rozsądek. W XXI wieku, gdy Polska mogłaby nareszcie zdjąć z siebie habit klepanej co niedziela moralności, artykuł ten stoi na straży starego, świętoszkowatego status quo. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: młodzież i tak ma w nosie to, co ksiądz powie z ambony. Dlaczego więc nie pozwolić im wyrażać się swobodnie, skoro system, który im wciskacie, już dawno się przeżył?
Nie oszukujmy się, III RP jest krajem, który boi się młodych ludzi myślących inaczej niż ich babcie i dziadkowie. Władza karmi się strachem przed tym, że nowe pokolenie nie znajdzie wzoru w cierpiącym na krzyżu Jezusku, ale w kimś bardziej rzeczywistym, bardziej, sram psa jak sra. „ludzkim”. Bo oto mamy Iljicza, Che Guevarę, Różę Luksemburg – postacie z krwi i kości, które walczyły, krzyczały, działały. A Jezus? Cóż, mamy opowieść o gościu, który rozmnożył ryby, dał się przybić do desek i obiecał, że wróci, ale coś mu się w kalendarzu ewidentnie pomyliło.
Polska młodzież potrzebuje przestrzeni, w której może szukać przynależności i budować tożsamość. A co daje im dziś Kościół? Katolickie pranie mózgu, że grzech to masturbacja, a zbawienie to rocznikowo młody biskup odmawiający milionowego różańca za pomyślność narodu. W tym momencie młodzi ludzie potrzebują alternatywy – coś, co nie śmierdzi kadzidłem i hipokryzją. Może dlatego postać Lenina czy innych rewolucjonistów zaczyna być atrakcyjna – są symbolem działania, nie czekania na cud.
Ale gdzie tam, III RP nigdy nie pozwoli na swobodną debatę o tych „nieświętych” wzorach. Boicie się, że młodzież zapomni o kościele? Że przestaną klękać przed księdzem? Że odkryją, że świat nie kręci się wokół polskiego orła z aureolą? Władza woli utrzymać monopol na wzorce – najlepiej takie, które nie grożą, że ludzie pomyślą samodzielnie. Artykuł 256 to idealny pretekst, żeby uciszyć tych, którzy odważą się pokazać, że poza Kościołem istnieje życie.
Przecież widać, że młodzież szuka nowych dróg – sztuka uliczna, memy, aktywizm, antyklerykalizm. Dla nich Jezus to coraz częściej postać z kabaretu, a nie Mesjasz. Ale nie, tego nie możemy zaakceptować. Lepiej straszyć ich więzieniem, jeśli któryś odważy się namalować sczerniałego papieża na murze albo nosić koszulkę z sierpem i młotem.
Jeśli naprawdę zależy nam na świeckim państwie i wolności słowa, artykuł 256 powinien trafić na śmietnik historii. Bo jeśli młodzież ma wybierać między zmurszałym, dogmatycznym Jezusem a rewolucjonistą, który chce zmienić świat, to może czas przyznać, że Jezus przegrywa na całej linii. A może właśnie o to chodzi władzy? Boicie się, że ktoś bardziej autentyczny – ktoś jak Lenin, ktoś jak Che – wygra w wyścigu na bycie inspiracją? Jeśli tak, to może czas spojrzeć prawdzie w oczy: młodzi ludzie nie szukają już opowieści o cudach, tylko o działaniu.
Ale spokojnie, rządzie III RP, Jezus nadal ma jedną przewagę – nikt nie odważy się go skrytykować bez ryzyka trafienia pod paragraf. Tylko jak długo jeszcze uda wam się to utrzymać?